Pożegnanie śp. ks. Józefa Steca

W Jeleniej Górze-Cieplicach odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. ks. Józefa Steca. – Gromadził wokół siebie ale nie dla siebie. Dla Jezusa – mówił bp Zbigniew Kiernikowski.

W sobotę 7 grudnia br. kościół pw. Matki Bożej Miłosierdzia w Jeleniej Górze-Cieplicach wypełnił się po brzegi. Ponad 100 kapłanów pod przewodnictwem biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego, prawie 2 tys. świeckich wiernych w ten sposób żegnało śp. ks. Józefa Steca. Ten zmarły charyzmatyczny budowniczy tej świątyni stał się przez swój specyficzny styl duszpasterski pewnym symbolem Cieplic.

To za jego przyczyną przez prawie 3 dekady, każdego roku pod koniec maja odbywał się tam wielki festyn Święto Matki. To on, ks. Józef, przed dekady katechizował dzieci i młodzież ale także formował samych katechetów. Oddał część plebanii na rzecz powstania pierwszej powojennej szkoły katolickiej w mieście. To on miał czas i serce dla każdego. Dlatego gdy przyszedł czas pożegnania jego. do kościoła przy ulicy PCK przyszły prawdziwe tłumy. Chętnych do wypowiedzenia chociaż kilku słów podziękowania było tak wielu, że nawet godzina rozpoczęcia Eucharystii pogrzebowej została przesunięta. Dziękowali przedstawiciele Zespołu Szkół Katolickich u św. Pankracego, kombatanci misji pokojowych ONZ, Kresowiacy i Sybiracy, siostry zakonne, parafianie, koledzy z technikum z którymi się uczył, proboszcz z rodzinnej miejscowości rodziców, znajomi z zagranicy, koledzy kursowi…

Samej liturgii przewodniczył wspomniany biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski. – Budowniczy kościoła. Organizator, inspirator. Jak ojciec tej wspólnoty – tak był postrzegany. Tak pozostanie w naszej pamięci. Tutaj przeżywał swoje kapłaństwo. Dzielił tutaj radości i smutki. Głosił Słowo. Można powiedzieć, że był kimś, kto potrafił inspirująco towarzyszyć. Nie narzucając, ale inspirując by to, co Duch Świty wzbudza w sercach ludzkich mogło owocować i stawać się konkretnym faktem. Miał głębokie odniesienie do swojej matki ale i Matki Bożej. Z tego czerpał siłę, z tej życiodajnej relacji. Dzięki temu miał życie i potrafił się nim dzielić. Niósł pokój, usprawiedliwienie, pocieszenie. Gromadził wokół siebie ale nie dla siebie. Dla Jezusa. My nie jesteśmy z natury sprawiedliwi. Jesteśmy usprawiedliwiani przez Jezusa Chrystusa. Śp. ks. Józef na pewno doświadczał tego usprawiedliwienia opartego na Jezusie Chrystusie i z tego wypływał cały jego program życia. Także podczas ostatnich miesięcy życia, tak przepełnionych cierpieniem – mówił biskup legnicki.

Pełna fotorelacja na stronie Legnickiego Gościa Niedzielnego.

 

Scroll Up