Szkic drogi życia – ojciec duchowny ks. prałat dr Marek Adaszek (1948-2008)

W roku 2018 mija dziesięć lat od czasu, kiedy dopełnił się ziemski bieg życia księdza Marka Adaszka. Jego przykład, autorytet, pozostawione słowa i duchowa obecność w tajemnicy komunii Kościoła w niebie i na ziemi, nadal wywierają błogosławiony wpływ na ludzi o otwartych sercach, którzy się z nim spotkali lub choćby tylko o nim słyszeli. Mam na myśli szczególnie licznych księży i alumnów seminarium, dla których był ojcem duchownym, członków Ruchu Światło-Życie oraz najbliższych, przyjaciół, studentów, uczniów i kolegów. […] słyszałem wiele wspaniałych świadectw tych osób. W legnickim Wyższym Seminarium Duchownym trwa stale modlitwa za ojca Marka, zwłaszcza każdego trzynastego dnia miesiąca, a jego grób jest często nawiedzany przez księży przełożonych i kleryków[1].

W roku kapłańskim przywołujemy budujące przykłady kapłańskiego życia. Historia księdza Marka Adaszka jest w najwyższym stopniu warta opowiedzenia. Sporządzony poniżej szkic jest jednak zaledwie zarysem postaci[2].

Ksiądz prałat dr Marek Józef Adaszek urodził się 18 września 1948 roku w Zgorzelcu. W tym nadgranicznym mieście spędził dzieciństwo i lata szkolne, wrastając pod opieką swoich rodziców Adama i Kazimiery z domu Krawczyńskiej oraz rodzonej siostry Lucyny. Państwo Adaszkowie mieszkali w bliskim sąsiedztwie parafialnego kościoła pod wezwaniem św. Bonifacego. W kościele tym, 17 października 1948 roku, Marek Józef otrzymał łaskę chrztu świętego. Szafarzem sakramentu był ks. proboszcz Józef Rogoż. Tam również Marek przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej, a zaraz potem został przyjęty do grona ministrantów. 22 maja 1960 roku, w wieku 12 lat, przyjął sakrament bierzmowania z rąk księdza biskupa Wincentego Urbana. Za patrona obrał sobie wówczas św. Stanisława Kostkę. Jako ministrant, Marek szybko zaczął się wyróżniać gorliwością, spokojem i wytrwałością. Obce mu było wielomówstwo i nie narzucał się ze swoim zdaniem, ale swoje zdanie miał, a poprzez swoją pobożność, wierność obowiązkom i koleżeństwo z biegiem czasu zyskiwał coraz większe poważanie w oczach kolegów. W trzeciej klasie szkoły średniej został prezesem ministrantów.

W latach 1955-1962 Marek Adaszek uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Zgorzelcu, a w latach 1962-1967 do Technikum Górniczego. Jego proboszczem i katechetą był wówczas ks. prałat Jan Kozak, który objął parafię św. Bonifacego w lipcu 1962 roku. Po otrzymaniu dyplomu technika górnika w zakresie górnictwa odkrywkowego i po zdaniu matury, nie będąc jeszcze całkowicie zdecydowanym w swoim powołaniu, przyszły ojciec duchowny kleryków wstąpił na Politechnikę Wrocławską. Komentując ten krok, napisał: „Nie zerwałem jednak łączności ani z księżmi ze Zgorzelca – będąc w dalszym ciągu ministrantem – ani z ks. Janowskim, dawnym księdzem wikarym ze Zgorzelca, którego w miarę [możliwości] odwiedzałem we Wrocławiu. W tej atmosferze dojrzewało moje powołanie kapłańskie”. Trzeba powiedzieć, że właśnie w owym czasie ks. Jan Janowski, po trzech latach pracy w rodzinnej parafii Marka Adaszka, został powołany na ojca duchownego alumnów wrocławskiego Arcybiskupiego Wyższego Seminarium Duchownego, gdzie funkcję tę pełnił przez 13 kolejnych lat.

Po ukończeniu pierwszego roku studiów na Wydziale Górnictwa Odkrywkowego Politechniki Marek Adaszek ostatecznie rozeznał w sobie pragnienie kapłaństwa Chrystusowego i 26 sierpnia 1968 roku złożył podanie o przyjęcie do Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Swoją prośbę dwudziestoletni kandydat motywował następująco: „Pragnę jako kapłan doskonalej służyć Bogu i ludziom, a w ten sposób zbawić i własną duszę. Decyzję swoją dokładnie przemyślałem. Będąc ministrantem, poczytywałem sobie zawsze za zaszczyt być blisko ołtarza. Przyglądałem się pracy księży: w konfesjonale, na ambonie, w sali katechetycznej, przy sprawowaniu Sakramentów Świętych. Widziałem z jednej strony, jak dobry kapłan może dużo ludziom pomóc, z drugiej zaś, ile zarówno wewnętrznej i zewnętrznej radości i satysfakcji może dać dobrze spełniona posługa kapłańska. Jestem przekonany, że spełniając przy Bożej pomocy – w przyszłości jako kapłan – prace duszpasterskie, i ja znajdę w Bogu moją ludzką radość”.

Warto dodać, że motywacja jego była już dość wypróbowana. Mieszkając bowiem blisko plebanii, mógł przyglądać się pracy księży, ich postawie modlitwy oraz duszpasterskiemu zaangażowaniu i zdążył się także zetknąć z przykrymi i bolesnymi sytuacjami dotyczącymi drogi powołania kapłańskiego. Wiedział, że są księża, którzy z różnych powodów służbę przy ołtarzu porzucają (znał osobiście trzech, którzy opuścili kapłańskie szeregi), ale jego serce lgnęło do świadectwa księży wiernych obranej drodze, gorliwych i oddanych Kościołowi, jak ksiądz proboszcz Jan Kozak i wspomniany ks. Jan Janowski. Rodzice Marka, ludzie pobożni i przykładni, byli początkowo pełni obaw i niechętni stanowczej decyzji syna, ale po niedługim czasie, przekonani o jego niezłomnym i szczerym pragnieniu, popartym świadectwem życia, czerpali radość z jego wyboru i wierności wybranej drodze.

Strony: 1 2 3 4 5

Diecezja Legnicka
Scroll Up
X