Ostatnie pożegnanie śp. ks. Stefana Świdronia
Data publikacji: środa, 24-06-2026
W Ścięgnach koło Karpacza odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. ks. Stefana Świdronia (1939-2026). To tutaj, zanim przeszedł na zasłużoną emeryturę, kapłan przepracował 38 lat swojego życia. To on stworzył tę parafię a później wraz z parafianami przebudował zakupione budynki gospodarcze na kościół parafialny pw. św. Józefa Robotnika. Liturgii pogrzebowej przewodniczył biskup Piotr Wawrzynek.
Przed liturgią pogrzebową zabrali głos przedstawiciele górali z Chyżnego, członkowie parafii, współpracownicy ze szkoły w której uczył zmarły kapłan, przyjaciele i rodzina. Mówili o dobroci ks. Stefana, jego góralskim charkaterze, pracowitości, umiłowaniu gór.
Wielokrotnie podkreślano, że to śp. ks. Stefan, góral z Chyżnego, był pierwszym proboszczem nowego ośrodka duszpasterskiego, jakim stała się pod koniec lat 70. XX wieku parafia w Ścięgnach. O tych pierszych trudnych latach pracy i jej dzisiejszych owocach mówił w homilii obecny proboszcz miejsca ks. Zenon Stoń.
Kaznodzieja zwrócił uwagę, że w dniu pogrzebu przypadała 60. rocznica święceń kapłańskich ks. Stefana (24 czerwca 1966 r.). Podkreślił ogrom jego pracy: tysiące odprawionych Mszy Świętych, wygłoszone homilie, katechezy, udzielone sakramenty, pogrzeby oraz przede wszystkim stworzenie od podstaw parafii pw. św. Józefa Robotnika w Ścięgnach i budowa kościoła wraz z mieszkańcami. Homilia ukazała początki parafii jako dzieło wymagające wielkiego wysiłku. Ks. Stefan przybył do Ścięgien, gdy warunki były trudne, a wielu mieszkańców początkowo pytało: „Komu to potrzebne?”. Jednak dzięki jego wytrwałości, pracy i wierze parafia zaczęła się rozwijać. Z czasem mieszkańcy poczuli, że kościół i wspólnota są ich własnym miejscem. Owocem jego 38-letniej posługi było ugruntowanie tożsamości parafii.
Kaznodzieja opisał ks. Stefana jako człowieka wymagającego, zasadniczego i wiernego swoim wartościom. Te cechy pomogły mu dokonać wielkich rzeczy, ale czasem były również źródłem trudności, gdy zmieniały się czasy i sposób patrzenia ludzi na rzeczywistość. Ks. Ston zauważył, że każdy człowiek ma skłonność do trzymania się tego, co kiedyś działało, dlatego warto spojrzeć na późniejsze lata życia ks. Stefana z wyrozumiałością.
Ważnym symbolem jego osobowości był ogród przy kościele, który sam stworzył. Zdaniem ks. Stonia mówił on o ukrytej wrażliwości kapłana: o umiłowaniu piękna stworzenia, natury i jego góralskich korzeniach. Szczególne znaczenie miały posadzone drzewa iglaste, przypominające mu rodzinne strony: Orawę, Podhale i Spisz.
Homilia zakończyła się pożegnaniem ks. Stefana jako „dobrego i wiernego sługi”, który po wykonaniu swojej ziemskiej misji został wezwany do radości Boga. Ks. Ston pożegnał go słowami pełnymi góralskiej symboliki: jako gazdę z Orawy, który może już odpoczywać na „niebiańskich halach”.
Śp. ks. Stefan ostatnie lata spędził pomagając przy parafii pw. Wniebowzięcia NMP we Lwówku Śląskim, stąd część uroczystości pogrzebowych miała miejsce właśnie tam - RELACJA


















